Uwielbiam święta, uwielbiam tą atmosferę, krzątaninę....
(powtarzam się, bo ja ciągle o tym samym)
W tym roku spędzam swieta tylko z Aleksem, tzn samą wigilie...
romantycznie, zmyslowo, swiatecznie
pyszne przysmaki,
pasterka o pólnocy,
świetowanie
pod choinką
na miekkim kocu
;-)
Tak właśnie chciałąm w tym roku, choć to swięto typowo "rodzinne", my zapragneliśmy spedzić je tylko we dwoje..
WESOŁYCH ŚWIĄT!!
jakoś tak mnie dziś wzięło .. Nie mogę się doczekać Świąt
pachnąca choinka, zakup ozdób choinkowych,
pieczenie pierników
ta atmosfera,
zapachy..
nastrój..
Jesień, wiatr i zimno, nie lubię takiej jesieni, jeszcze coś stało mi się z cyfra plus przestała nagle działać, według informacji przestała nagle łaczyć się z satelitą, jakoś podejrzewam o to tą fatalną pogodę, w informacji dowiedziałam się, ze nalezy wejść na dach:-) i kręcić anteną aż złapię zasięg. Poczekam na Aleksa niech spojrzy na to męskim okiem, bo ja prędzej wykręce tą antenę niż ustawię, a tak w ogóle trochę bez sensu bo gdyby tak każdy mieszkaniec właził na dach i kręcił jakby mu się chciało to byłyby niezły bałagan, hmmm może lepiej poczekam do poniedziałku i poproszę kogoś z serwiu, spokojnie bez telewizji obejdę się parę dni, nie jestem uzależniona, sporadycznie czasem tylko włączam gdy leci jakiś film
Aaa, i umieszczam zdjątko, jakby kolejne z serii ojciec-dziecko. Nie sądziecie, że ta mała jest podobna do córki Brada Pitta ? tylko ta mała ma czarne oczka jak węgielski :-) poza tym obie dziewczynki na raczkach u taty i z ulubioną (chyba) przytulanką;-)
Brilla:
Shiloh :

ps. chyba naparwdę się nudzę, idę kupic wino na wieczór:-)
Tą piosenke Natalii Lesz ostanio uwielbiam,
ten klimat...szept, ... slowa..
teledysk...
skomentuj (6)
Dawno nie szkicowałam, brakowało mi tego.. Z kartkami papieru i kredkami świecowymi wybrałam się na stare miasto, a poźniej szorowoanie rąk przez kwadrans w kawiarni bo ręce jakby całe w wosku odpornym na wodę, taki urok swiecówek, Następnie capucciono i lody czekoladowe.. Znowu jest dobrze, tak w sobie, no wiecie ... wewnętrzny spokój..Peace.
Ojcostwo jest seksowne, wedlug mnie widok faceta z dzieckiem jest mega meski i seksowny..
A Wy co o tym myślicie?
No to ktory z tych poniżej zamieszczonych tatusiów (numer1,2,3,4) jest najfajniejsym "ciaaachem";-)? :-)
1.
2.
3.
4.
Oglądam TV, w USA kraksa dwóch pociągów, w Poslce biją na alarm :rekorodwa ilość wypadków na polskich drogach, niedawno katastrofa airbusaa320. Same wypadki, zle, smutne zdarzenia. Dziś dowiedziałam się, że w wypadku samochodowym zginęła dziewczyna mojego znajomego, mieli niespełna roczną córeczkę, tzn teraz to tylko On ma Ją,a mała ma tylko Jego..
Kiedys tu weszłam do tego mojego świata w "blogowym świecie", chciałam napisać, ale nie potrafiłam..To było za wczesnie..
A teraz chyba potrzebuje tego miejsca..
Straciłam moje dziecko ..
Ten czas, zmieniłam się..
Kochany Adasiu dzięki Tobie uczę się lepiej żyć, a więc nie umarłeś.. tylko stoisz gdzieś obok i inspirujesz mnie do lepszego życia, kiedy znów się spotkamy, będziesz ze mnie dumny, To nie będzie czas stracony..
Pierwsze miesiące ciąży to maly koszmarek, mdłości, brak apetytu, i senność..
Idę spać
LES DEUX MAGOTS.. tu pilismy goraca czekolade i wino

POLA ELIZEJSKIE NOCA..spacer noca..

szalone zabawy na PIGALLE

spacery po dzilenicy lacinskiej..
Concorde Lafayette Hotel w Paryzu, 30 pietro , Wieza Eiflla prawie na wprost okna, lekko z prawej strony...
Paryz blyszczy noca..
BONNE ANNEE !
SZCZESLKIWEGO NOWEGFO ROKU!
ZYCIE JEST PIEKNE..
no to się pochorowałam, psikam, kicham, i topnieje z gorączki, efekt intensywnego życia: basem , spacery imprezy, rower + jesienno-zimowa pogoda. Chociaż chorowanie ma też swoje "dobre" strony, gorący kubek kakao, nigdzie się nie spieszę, lażę w ciepłej piżamce po domu i jedyny moje zajęcie to wracanie do zdrowia, ...a Aleks o mnie dba:-)
Na zdrowie! tym, którzy się jeszcze nie pochorowali, i tym co chorują :-)
swieto Beaujolais Nouveau spedzilismy w milej kawiarence na Satrym Miescie,
reszte tak przyjemnie rozpoczetego wieczoru dokonczylismy w lozku...
zimno mi
marznę, bo kiepsko grzeją, albo mam coś nie tak z kaloryferami
Bedę musiała się tym zająć - sama
Tak to jest gdy ma się faceta ciągle w rozjazdach
Nie byłam nigdy zwolenniczką poradników, a bynajmniej nie tych od sexu, ale postanowiłam porzucić uprzedzenia i w empkiku skuszona reklamą nabyłam "Hot Sex, czyli sex bez tabu":-), Wahałam się między "doskonałą kochanka" a książką, któą włąśnie zakupiłam , ale o wyborze przeważyła ilość treści, tam były piękne zdjęcia lecz malusienko treści, a tu przynajmniej będę miała lekturę na jesienne, samotne wieczory (bo Aleks znowu wybył) .
Brakuje mi na naszym rynku takiej książki, która nie byłaby poradnikiem ale, hmm no nie wiem, jakimś zmysłowym zapisem "wrażeń", bo zazwyczaj te erotyczne książki żonglują na kartkach słowami "kutas" "pochwa" itp, tak, że po paru stronach robi się to już po prostu niefajne i nudne, może ktoś coś poleci?:-)
czas tam szybko mija gdy robi się jesień, to przez ta ciemność za oknami kiedy jeszcze dwa miesiace temu chodziłam o tej porze rozswietlonymi od słonca chodnikami.. ach, szkoda mówić..Klops, zbliża się zima..
Nie było mnie tu długo..
Więcej tańczę, kończę naukę, spotykam się z Aleksem, a właściwie pomieszkujemy razem..
wszystko jest dobrze, harmonijnie, chociaż Aleks ciągle w rozjazdach, właściwie 70 % czasu Go nie ma...wtedy nadrabiam rózne znajomości, które zagubiłam przez ostanie 3 lata. Niby wszystko Ok, ale czułam przez skórę , że dopada mnie jesienna chandra, a może raczej to tylko zwykła swiadomość, że życie biegnie jakimś fajnym ale przetartym torem..
Zauwazyałm, że mam skłonność do "lęku" przed utartymi torami (choć wlaściwe takim podązam), to bardziej lęk przed uświadamianiem sobie tego,że życie nie jest na każdym kroku fascynujące i oryginalne.. Kiedyś tu wspominałam o pewnym mężczyznie, znajomym mojej koleżanki z Krakowa, poznałam go kiedyś gdy był w Polsce, on mieszka w Afryce, niedawno dostałam wiadomość od Agnieszki, że strzelali do Niego na lotnisku. Wpisałam sobie jakiś czas temu jego imię , naziwsko w google (tak, dziś wszystko można wygooglać) i parę artykulów znalazłam o tym, jakoś dziwnie mnie to TRAFIŁO, taka świadomość ulotności życia.. On ma fascynujące życie, może to cena za życie po swojemu - ryzyko. Ja tam jestem trochę tchórz.. Nawet nie wiem jak to nazwać by nie popaść w jakiś wywód filozoficzny, w każdym razie może przez to, że Go znałam (włąściwie znam, mam nadzieję,że z tego wyjdzie cało) trafiła mnie tak mocno ta swiadomość , ZE ŻCYIE JEST ULOTNE, .. Brak mi czegoś co mnie zafascynuje i będę się mogła temu oddać, tak jak kiedyś przed laty - tańcu..
Ale cóż, znalazłam miłość,....... to odnajdę też swoją pasję ;)
(optymistyczna refleksja na jesienną noc)
Mentos (pies Aleksa) został niedawno ojcem;-). Rodzice Aleksa wzieli jednego szczeniaczka, ale ze wzgląd, że mieli zapalnowany urlop na południu Włoch, byliśmy tak umówieni, że na ten czas my zabierzemy go do siebie (tzn do Aleksa, już tak się tu "zadomowiłam,że mówie " u nas") Ale wracajac do szczeniaka, malec od dziś jest z Nami. Aleeeee z niego słoooodzik:-)
Przyznam, że jako właścicielka kota nie miałam w życiu zbyt intensywnego kontaktu z małymi szczeniakami, więc dla mnie to zupełna nowość.. maluch właśnie usnął w koszyczku obok komputera, a ja mogłabym tak na niego patrzeć i patrzeć..
Jest piękny,pachnie mlekiem i "niemowlakiem"(jakkolwiek to brzmi;-) ),taki jeszcze nieuformowany, ze zbyt dużą głową jak do reszty ciała, z łapkami które od czasu do czasu żyją jeszcze swoim własnym życiem, z najdelikatniejszą sierscią..
Śpi tak spokojnie całym swoim "jestestwem"
Jest piękny
Oglądałam "Nigella Lawson gotuje " ,i nabrałam apetytu aby przyrządzić coś wyśmienitego, coś w co wkłada się pomysł, serce i trochę więcej kasy;-) . Zabieram się zaraz do sklepu, i ... wieczorem Ktoś będzie miał pyszną niespodziankę.. Do tego balkon(coż z braku tarasu lepsze to niż nic) , świece i dobre wino..
kupiłam wielką donicę, ziemię i nasiona maciejki, wprawdzie w dzień maciejka nie wygląda imponująco ot taki malo ciekawy krzaczek, ale wieczorem rozkiwta filoletowymi kwiatkami i pachnie urzekająco..akurta na "balkonowe wieczory"...,ale postawię ją nie tak na widoku:-), by gdy wyrośnie nie straszyła w dzień "badylami" ;-)
zaraz naleję do kieliszka białe wino i idę na balkon póki co bez maciejki jeszcze..
jest taki piękny wieczór..
-chciałbym nakręcić film opowiadający o tym jak smutne i beznadziejne jest życie dwóch starszych pań w mieszkaniu pełnym kotów i gazet
-nie musisz nawet specjalnie tworzyć smutnego nastroju, wystarczy, że pokażesz : " tak wygląda ich życie"
To cytat z rozmowy Andy'iego Warhola z jakimś B, w każdym razie wydaje mi się, że chyba większość dziewczyn ma takie doświadczenie, że podczas babkich spotkań padło kiedyś (niekoniecznie z własnych ust) takie zdanie "jak nie znajdziemy fajnych facetów to zamieszkamy razem w jakimś domu z kilkoma kotami" Powyższy cytat Warhola moblilizuj aby jednak włożyć trochę wysiłku w poszukanie tego " fajnego właściwego" faceta:-)))
ps. oczywiście ja już znalazłam:-), (ale w zanadrzu na wszelki wypadek mam kota 'i nie zawaham się go użyć";-) )
zauważyłam, że miłość zabija mojego bloga, hmm gdy jestem z Aleskem jakoś brak mi czasu aby coś to zapisać, jakąś myśl, dwa zdania , zdarzenie..i to nie chodzi o to, że uważam, że muszę lub że ludzie piszą w takich miejscach dla KOGOŚ, dla innych, (bo to bez sensu?więc chyba tak nie jest), chociaż przyznam, że ja lubie wpadać i odwiedzać różne znajome mi blogi, są takie które odwiedzam od samego początku i czytanie "ich" kolejnych wpisów jest dla mnie czymś w rodzaju "telefonu do dobrych znajomych" na zasadzie "hej co u ciebie słychać":-), no tak ale odchodzę od tego co właściwie chciałam powiedzieć, a mianowicie, że im dłużej prowadzę pamiętnik internetowy tym bardziej zdaję sobie sprawę, że to "pamiętnik", (z naciskiem na to słowo), zdarzyło mi się ostanio wybiórczo cofnąć parę miesiecy wstecz, powspominać, spojrzeć na siebie tamtą z perspektywy "dzisiejszej"..Ciekawe jakby to było gdyby takie miejsca przetrwały np z 60 lat:-)
Niedawno skończyłam oglądać " oczy szeroko zamkniete" (oczywiście jestem sama na weekend i nie mogę spać), na pewno każdy zna to o tym jak Cruise dowiaduje się, że jego żona( w tej roli jego autentyczna była żona, piękna Nicole) wyznała mu, że miała kiedyś ochotę na przelotnie spotkanego oficera marynarki wojennej, owe wyznanie tak mocno ugodziło jego męską dumę i serce , że przez następne 2 godziny i 40 minut błąką się po mieście z chęcią dokonania odwetu w charakterze aktu niewierności:-), oczywiście trywializuję bo film mi się nawet podobał..
Kiedyś zastanawiałyśmy się z moją przyjaciółką Olgą jak to jest czy gdy się kocha mężczyznę a On zdradzi, wróci wyzna winę i okaże skruchę to czy tak naprawdę można mu wybaczyć?, czy gdzieś w sercu na zawsze pozostanie takaniezagojona rana sącząca niepewność (chyba taka rana właśnie robi później z niektórych kobiet w mniemaniu mężczyzn zołzy?), doszłyśmy do momentu w którym zaczęłyśmy rozważać czy nie lepiej wtedy wyrównać wynik by nigdy nie doszło do momenut w którym będziemy wypominać mu tą zdradę przy nadażajacej się kłótni (bo jak tu coś wypominać gdy samemu ma się to samo na sumieniu).. w każdym razie pozostałyśmy na teorii i mam nadzieję, że tak zostanie :-)
Wrcócilismy dziś z Krakowa, długi weekend dla Nas skończy się właśnie wraz z wtorkową datą:-),
Kraków jest zawsze piękny, ale ostanio jakby jeszcze wypiękniał bardziej, a może to nie była kwestia miejsca, tylko tego, że bylismy tam razem..
Po tym wszystkim z tych nerwów dostałam od razu okres, przynajmniej tyle "dobrego" bo się już martwiłam..
Następnego dnia spakowałam kota poszłam do Olgi, nie chciałam byc sama..Dziś wrócił Aleks, więc jest inaczej, jestem u Niego, więc to już inna bajka..
A tamto zgłosiłam na Policje, przechodząc obok posterunku, że w ogóle coś "takiego miało miejsce", musiałam spisać swoje zeznania-spostrzeżenia, w sumie policjant był całkiem miły, ale z powodu, że ja "nic nie pamiętam ze szczegółow" i właściwie nie doszło do żadnego "czynu" hmm., to jedynie mogli obiecać, że chociaż zwiększą potrole w najbliższych dniach w mojej okolicy..
Nie wiem czy to miało sens (to zgłoszenie), ale kiedyś pomyślałam sobie, że nie będe taka "bierną "ofiarą, która nabiera wodę w usta "bo w sumie nic się takiego nie stało"
Nie mogę spać, i cała się trzęse.
Wracałam do domu z pubu o godzinie 23 gdy po drodze zaczepił mnie facet, pytał o godzinie, gdy nagle złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć do auta, które stało na poboczu, działo się to dwie ulice dalej o mojego domu. Zaczęłam krzyczeć, kiedyś wydawało mi się, że w takim momencie zamurowało by mnie, ale tam nikogo w pobliżu nie było i insynkt przetrwania wziął górę od paniki. On sie wystarszył i mnie puścił, chyba wsiadł do auta i pojechał nie wiem, biegłam przed siebie, do domu, nie mogłam trafić kluczem do zamka, wypadł mi z dłoni, nigdy się tak nie bałam jak dziś..
Aleksa nie ma, jest za granicą, ma wyłączoną komórkę, do rodziców nie zadzownię, bo usłyszę od mamy, że to moja wina i cała tam taką litanię, Olga, moja przyjaciółka też poza zasiegiem sieci orange. Próbowałam zasnąć, i mimo tabletek na sen, które kiedyś kupiłam i wydawało mi się już, ze będą bezużytceznie zalegać na półce, a jednak "przydały się", chociaż nie przynoszą rezultatów, dopiero teraz do mnie dociera co się mogło stać..
Nie pamiętam jego twarzy, nie pamiętam nawet tego pieprzonego auta, chyba był kremowy, ale jaka marka?. Nic pustka w głowie, facet miał około 30-paru lat. A może on jest z niedaleka, boże mam schize, jakies pół godizny temu słyszałam na korytarzu kroki (pewnie ktoś wracał z imprezy, jest w końcu piątek), ale ja panikowałam, że to On..
Boję się zasnąć .
Pewnie powinnam to zgłosić na policję, ale ja nic NIE PAMIĘTAM, był on chyba taki niecharakterystyczny..
Dobrze, że mam kota, dziwne poczucie bezpieczeństwa, tulę go mocno do siebie, niekoniecznie z tego powodu jest szczęśliwy (kot), ale ja jakoś bardziej irracjonalnie "bezpieczna".
miałam powtórkę z całkiem nieodległej przeszłości. Znowu mi się okres spóźnia..
Nie to że nie uczę się na doswiadczeniach własnych, staram się przestrzegać by brac tabletki o tej samej godzinie, co dobę, niestety te z niską ilością hormonów są takie wymagające i uczą punktualności, parę razy miałam dość spore posunięcie w czasie..Skonczyłam pudelko a okresu nie ma..Minął tydzień i nic!, ( ale tak u mnie bywało już więc się nie martwiłam) minął drugi i nic, zaczęłam panikować .Kupiłam dzis test - jedna kontrolna kreseczka, więc uff (jak dla mnie). Tylko co to znaczy? ze zaczną mnie faszerowac jakimiś hormonami? Mam nadzieję, że nie...
Mam złe z tym skojarzenie, moja ciocia, miała 36 lat kiedy przestała mieć okres, lekarz zalecił jej aby zaszła w ciąże i urodziła dziecko, to miało przywrócić prawidłowy cykl organizmu, przywróciło, po urodzeniu dziecka miała już regularne miesiączki. Zaprzestanie okresu dla kobiety w tym wieku to "katastrofa", zaczynając od przedwczesnego "starzenia się organizmu, po inne skutki jakie to wywiera na zdrowiu, w każdym razie Ona zaszła w ciąże, i dziś w domu ma nastolatka, ale u swojego lekarza spotkala dziewczynę, ktora miała podobny problem i tamta zaczęła się leczyć hormonalnie, ..w ciągu pół roku przytyła około 15 kilo!.
Chyba panikuję, i tak źle i tak źlę
mam jakiś pokręcony organizm, też mu sie zachciało szaleć na wiosnę
Podciagam rolety a na dworze nie mogę uwierzyć - pada śnieeeeg !. Chyba przegapiłam prognozę pogody ;-)
ale to nic, jestem kompletnie nastawiona na wiosnę, i nic nie jest tego wstanie zmienić, dziś zrobiłam "małą"rewolucję w szafie pozbyłam sie tego co na pewno już nie będę nosiła ( nie sadziłam, że będzie to takie trudne, awyrzucałam, by znowy wyjąć z kartonu, itd, itp.);-), w każdym razie efekt zadawalający zrobiło się tak "przejrzyście" w mojej garderobie:-)
Znalazłam w necie stronkę http://bestpromdresses.com,
Całkiem fajne sukienki... wiekszosc bardzo szykowanych, ale znalazlam taka 'neutralną", podoba mi sie:
![]()
i ta panterka też niczego sobie,
Oh, chyba mam po prostu taką babską ochotę iść na zakupy, jakoś tak ostanio wszystko szybko i w biegu, że zapomniałam ile to potrafi dać kobiecie przyjemności:-)
Tak sobie myślę, że im człowiek szczęśliwszy tym ma mniej czasu na TO MIEJSCE..
Ostanio coraz częściej przemieszkuję u Aleksa, a od dwóch tygodni właściwie nocuję tam co noc. Zabrałam z sobą kota, obeszło się bez "ofiar" jakoś dogaduje sie z Mentosem, jeden prycha, drugi warknie, ale bez ekscesów. :-) Większe ekscesy mam z Mamą, która "kręci nosem", no właściwie to nawet nie wiem na co ??- (oczywiscie chodzi jej o mnie i o Aleksa) .. Po prostu jak to się mówi brzydko- 'coś jej śmierdzi pod nosem"..
Chciałabym być 'oryginalna" na walentynki, ale mam wrażenie , że w dzisiejszych czasach trudno już o jakiś oryginalny pomysł, albo jestem dziś jakoś mało płodna w pomysły..Hmm a czuyję się zmotywowana gdyż tak to u Nas wyszło, że to Aleks wpada "na" i realizuje szalone pomysły a ja sobie obmyśliłam, że tym razem to Ja Go zaskoczę - Zwazając, ze jest już 12 może być kiepsko;-)
linki
męskie spojrzenie na świat
archiwum
2009